Korporacyjne sposoby na prowadzenie domu

Z góry przepraszam za korporacyjną nowomowę 🙂

Jak wiecie, albo może nie wiecie z zawodu jestem team leaderem w korporacji w branży IT. Przeszłam szkolenie managerskie i choć obecnie z racji urlopu macierzyńskiego jestem w stanie spoczynku, to poznane metody i sposoby działania towarzyszą mi w życiu codziennym.

Jak przekonałam się na własnej skórze metodyki stosowane w branży IT mogą wiele ułatwić także w codziennym życiu żony i mamy domowej.

Wiadomo, charakterystyka pracy różni się. Nie mam mojego zespołu, sama jestem sobie sterem i okrętem jak chodzi o prace domowe. Nie mniej jednak zaadaptowałam znane mi systemy i na ich podstawie zorganizowałem swoje życie.

Najważniejsze odkrycie polega na tym, że sprint czyli jeden okres czasu na którym się skupiamy trwa dwa tygodnie. Niby to nic wielkiego, ale dla mnie było to coś przełomowego. W prowadzeniu domu cała masa rzeczy dzieje się cyklicznie. Nie jestem zwolennikiem wielkich porządków raz w tygodniu. Wolę codziennie poświęcić kilka chwil na jakąś rzecz i cały czas w miarę mieć porządek. Okazało się jednak, że dni tygodnia jest mniej niż rzeczy do zrobienia, a ja nie mam aż tyle czasu do dyspozycji. Teraz, zamiast robić coś raz w tygodniu, robię to raz na dwa tygodnie. Nie ma aż tak wielkiej różnicy dla mnie (nie jestem perfekcyjną panią domu, i lekki bałagan mi nie przeszkadza) a dzięki temu czuję jakbym zyskała dwa razy więcej czasu.

Moim największym problemem w ogarnianiu życia, jest brak systematyczności. Tymczasem wiele spraw wymaga jako takiej regularności i powtarzalności. Planując je w bloku dwutygodniowym, dziennie zajmują mi mniej czasu, co pozwala mi nie zniechęcać się i wykonywać zaplanowane zadania.

W systemie dwutygodniowym planuję:

  • prace domowe
  • prace w ogrodzie
  • pielęgnację
  • posiłki
  • modlitwy
  • treningi

Mam przygotowane stałe tabelki odnośnie tych rzeczy, są to moje gotowce, z których korzystam podczas planowania czasu.

Wracając do korporacyjnej metodyki sprint łączy się kilkoma przydatnymi praktykami są to:

  • planning
  • review
  • retro
  • daily scrum

Już wyjaśniam o co chodzi (na moim przykładzie).

Pierwszy dzień sprintu to poniedziałek. Poprzedniego dnia, czyli w niedzielę ma miejsce planning, review i retro.

Dla mnie to przyjemność. Robię sobie kawę, otwieram mój bullet journal i działam. Review polega na sprawdzeniu które zadania udało mi się wykonać (powód do dumy) a czego się nie udało (wtedy zastanawiam się czy nadal to dla mnie ważne i jeżeli tak to przekładam to na kolejny sprint) – mowa tu raczej o dodatkowych, jednorazowych zadaniach. Np. miałam zaplanowane że przerobię sukienki na bluzki do karmienia, jednak nie udało mi się za to zabrać przez miesiąc. W końcu doszłam do wniosku że wcale tych bluzek nie potrzebuję, bo spódnice mam dość długie żeby sukienki z nich nie wystawały i tak odkryłam że mogę sukienek używać na dwa sposoby 😉 Z drugiej strony budowanie kwietnika z palety też kilka razy było przekładane, a to z powodu choroby, pogody czy innych niesprzyjających okoliczności, ale koniec końców udało mi się go skończyć. Retro to takie spojrzenie wgłąb siebie 😉 W zespole, polega to na tym, że każdy członek dzieli się tym z czego w poprzednim sprincie był zadowolony, a z czego nie i na ile ocenia swoją pracę. Inni mogą to skomentować, pocieszyć albo coś doradzić, każdy ocenia także pracę całego zespołu. Jako że obecny mój zespół to ja i tylko ja, to sama ze sobą przeprowadzam krótką rozmowę na powyższe tematy 🙂 A tak serio, to warto z refleksją spojrzeć na poprzednie dwa tygodnie. Jeżeli coś fajnie wyszło, to kontynuować, a jeżeli kiepsko, to dobrze zastanowić się co by można poprawić (w końcu ważnym elementem każdej korporacji jest continous improvement czyli nieustanny rozwój :)) Dalej następuje planning czyli planowanie kolejnych dwóch tygodni. Ja osobiście korzystam z bullet journal, ale można rozpisać to w kalendarzu, na kartce czy w telefonie. Zaczynam od wpisania wydarzeń – lekarzy, wizyt, uroczystości czy spraw do załatwienia. Jeżeli mam jakiś wpływ, staram się aby nie mieć dwóch takich większych akcji jednego dnia, a optymalnie po dwie w tygodniu. Następnie dopisuje codzienne zadania z moich list. Lubię wpisywać prace domowe do kalendarza, ponieważ skreślanie wykonanych zadań sprawia mi sporą satysfakcję. Dodatkowo zapisuje moje osobiste sprawy (pielęgnację, treningi czy naukę – aby nie zapomnieć o chwili dla siebie). Kiedy sprint już jest zaplanowany (mniej więcej – w końcu zawsze może wyskoczyć coś nieprzewidzianego) patrzę czy są jakieś dni wyraźnie luźniejsze od pozostałych i wtedy sięgam po listę-rzeczy-do-zrobienia-na-święte-nigdy i dodaję sobie jakieś zadanie. Sprint zaplanowany – teraz pora na daily scrum.

Ostatnim elementem jest daily scrum czyli planowanie bieżącego dnia. Na pewno widzieliście w filmie lub serialu kilku programistów stojących i dyskutujących – stand up czyli krótkie spotkanie mające na celu przedyskutowanie zadań na dany dzień. Mój stand up odbywa się na siedząco 😉 zazwyczaj podczas śniadania lub porannej kawy. Patrzę co ciekawego czeka mnie tego dnia (mycie łazienki czy może odkurzanie domu – fascynujące) – czy muszę gdzieś wyjść lub czy pojawiło się coś nagłego do zrobienia. Staram się też uwzględniać okoliczności – jeżeli będzie padać to ewidentnie koszenie trawy trzeba przełożyć na inny termin.

I teraz najważniejsze – w tym planowaniu najważniejsze jest żeby spojrzeć na siebie realistycznie – wtedy dopiero możemy odnieść jakieś korzyści. Ja powiedziałam sobie że nie będę poświęcać dziennie więcej niż 20 minut dziennie na porządki. Patrząc w skali tygodnia (bez niedzieli) to 120 minut. W tym czasie nie byłam w stanie zrobić wszystkich bieżących rzeczy (mamy dom więc choćby podłóg do umycia jest sporo). Planując to na dwa tygodnie wiem mam do dyspozycji aż 240 minut. Wolę mieć umyte podłogi czy piekarnik raz na dwa tygodnie, niż łudzić się że będę w stanie zrobić to raz w tygodniu, a w rzeczywistości odkładać to aż do świątecznych porządków.

Jeżeli macie jakieś pytania, czekam na komentarze 🙂 W kolejnym wpisie pokaże Wam jak wygląda mój przykładowy sprint i co znajduje się na moich gotowych dwutygodniowych listach 🙂